Start » Nowości » QNAP i wirtualizacja, czyli nie kalamy Maca Windowsem

QNAP i wirtualizacja, czyli nie kalamy Maca Windowsem

Dysk sieciowy to myśl przewodnia poniższego wpisu, którego autorem jest Jaromir Kopp, artykuł powstał w redakcji Mój Mac Magazin. Jeżeli po jego przeczytaniu jesteś ciekawy co będzie w kolejnych artykulach to zapraszamy już teraz do przeczytania kolejnych części tego poradnika, do których linki zamieszczamy poniżej:

Jak wybrać odpowiedni serwer NAS oraz pierwsza konfiguracja

Serwer NAS w środowisku Appla

NAS jako centrum rozrywki w cyfrowym domu

NAS i zaawansowane aplikacje serwerowe

NAS i bezpieczeństwo, czyli robimy stację monitoringu kamer IP

NAS i wirtualizacja, czyli nie kalamy Maca Windowsem

Jak bezpiecznie dzielić się plikami w Internecie

Bezpieczna, prywatna chmura dla domu

Serwer NAS i życie w chmurach

Dysk sieciowy QNAP i AirPlay, czyli strumieniowanie multimediów

Serwer NAS i telewizor, czyli pożytek z HDMI

Serwer QNAP i moc jego aplikacji, czy to jeszcze dysk sieciowy ?

Przez ostatnie 20 lat musiałem z Windowsa korzystać nie więcej niż kilkanaście godzin łącznie. Może wydawać się to dziwne, zawłaszcza, że przez kilka lat głównym moim zajęciem był handel internetowy, ale jak widać, da się w Polsce pracować w 99,5% tylko na systemach Apple. Jednak nawet tak wyjątkowo „ustawionej” osobie jak ja dostęp do Windowsa czy innych niż OS X systemów operacyjnych może czasem ułatwić życie czy pracę, a dla innych jest wręcz koniecznością. Dzięki QNAP możemy te niewdzięczne zadania eksmitować z komputera Apple.

Windows w akcji
Windows w akcji

Jaki QNAP będzie odpowiedni?

Podstawowe wymaganie dotyczące QNAP-a, który ma również służyć do wirtualizacji systemów, to minimum 2 GB pamięci RAM. Jeżeli chcemy uruchamiać systemy Windows, musimy zrezygnować z QNAP-ów z procesorem ARM. Najtańszy model nadający się przyzwoicie do wirtualizacji to TS-251, ale dobrze jest go wyposażyć w 4 lub więcej GB RAM. Jeżeli mamy wątpliwości, co wybrać, możemy skorzystać z [tabeli przygotowanej przez QNAP pokazującej możliwości wirtualizacyjne poszczególnych modeli](https://www.qnap.com/event/station/pl/virtualization.php?content=supported). Na prostszych modelach, również tych z ARM, można uruchamiać maszyny wirtualne z różnej maści systemami linuxopodobnymi, co też może się przydać.

Jeżeli QNAP ma wyjście HDMI, można je wykorzystać i po podłączeniu do monitora lub TV wyświetlać ekran wirtualnej maszyny. Jeżeli dodatkowo podłączymy klawiaturę i mysz do NAS, stanie się on niemal normalnym komputerem.

Do czego może nam się przydać wirtualizacja?

Zastosowań jest bardzo wiele. Od prostej konieczności chwilowego użycia programu niedostępnego na nasz system po zastosowania serwerowe. Osobna kategoria to programiści i testerzy oprogramowania oraz rozwiązań webowych. Mogą oni dzięki maszynom wirtualnym tworzyć i testować swoje dzieła w różnych środowiskach. Należy dodać, że praca jednej lub kilku maszyn wirtualnych nie koliduje z normalnie wykonywanymi funkcja NAS QNAP. Oczywiście zależnie od zadań postawionych przed wirtualizowanymi systemami wydajność może trochę spadać, ale mamy możliwość odpowiedniego sterowania zasobami.

Wracając do zastosowań, mnie obecnie QNAP przydaje się do testowania i generowania windowsowej wersji programu [Faqt](http://www.faqt.pl), czyli rzadko, ale jest potrzebny. Jednak mam zamiar uruchomić na QNAP serwer mojego ulubionego systemu bazodanowego, czyli opisywanego już w [Mój Mac Magazynie FileMakera pro](http://mojmac.pl/2015/09/09/moj-mac-magazyn-6/). Po prostu QNAP pracuje jako NAS, stacja monitoringu i centrum multimediów non stop, więc zapewniałby mi dostęp do moich baz danych stale, i to nie tylko lokalnie, ale i z odległych lokalizacji, nawet za pomocą iPhone’a (FileMaker Go).

Jak się do tego zabrać?

Należy sprawdzić, czy mamy na QNAP zainstalowaną aplikację Virtualization Station, a jeśli nie, to musimy ją pobrać za pomocą App Center. Dalej po jej uruchomieniu w zakładce „Zarządzanie VM” wybieramy „Utwórz VM” i jesteśmy już prowadzeni za rękę. Choć mamy do wyboru kilka gotowych konfiguracji maszyn wirtualnych, to zalecam skorzystanie z „Utwórz niest. VM”. Będziemy mogli samodzielnie zdecydować o przydziale pamięci dla naszej maszyny, ilości rdzeni procesora i ułatwić sobie instalację, wybierając rodzaj i wersję systemu operacyjnego, jakiego chcemy używać na maszynie wirtualnej. Dalej przydzielamy lub tworzymy dysk wirtualny i określamy jego wielkość. Możemy również od razu „podłączyć” obraz płyty CD/DVD np. z instalatorem Windowsa.

Nowa niestandardowa maszyna
Nowa niestandardowa maszyna

Reszta powinna odbyć się automatycznie. Aby przejąć kontrolę nad maszyną wirtualną, uruchamiamy podgląd w przeglądarce (Safari bardzo dobrze sobie radzi) lub używamy klienta VNC. Ja stosuję „Współdzielenie ekranu”, które każdy z nas ma preinstalowane w OS X. Po instalacji możemy „podpiąć” do maszyny wbudowany w Virtualization Station dysk ze sterownikami i doinstalować je w celu sprawniejszej pracy systemu. Podobnie możemy podłączać do maszyn wirtualnych urządzenia podpięte przez porty USB do QNAP.

Virtualization Station pozwala na import istniejących „maszyn” z innych narzędzi do wirtualizacji, czyli jeżeli mamy gotowe „wirtualki” w VirtualBox lub VMWare, to można je w całości przenieść do QNAP. Inna możliwość to pobranie gotowych „maszyn” ze sklepów Bitnami czy VMware Virtual App.

Oprócz nadzoru nad aspektem sprzętowym można udzielać dostępu do maszyn wirtualnych użytkownikom, nadając im różne przywileje np. pełna kontrola, tylko oglądanie, włączanie i wyłączanie oraz tworzenie migawek.

Instalacja windowsa
Instalacja windowsa

Należy pamiętać, że możemy stworzyć wiele maszyn wirtualnych o różnych konfiguracjach i używać ich zależnie od potrzeb. Przygotowane maszyny wirtualne można uruchamiać w razie potrzeby lub ustawić, które z nich mają być uruchamiane po włączeniu QNAP-a automatycznie. Mój QNAP TS-251+ z 8 GB RAM przyzwoicie pracuje z dwiema virtualizacjami jednocześnie, cały czas wykonując podstawową pracę jako NAS.

W praktyce.

Jak już pisałem, jeżeli nie podłączyliśmy QNAP do monitora, to kontrola nad maszyną wirtualną odbywa się zdalnie. Wystarczy, że klikniemy link na liście maszyn wirtualnych, podamy login i hasło do konta w Virtualization Station i hasło do VNC. Jeżeli używamy klienta VNC, to podajemy adres naszego serwera i port przydzielony dla konkretnej maszyny oraz hasło VNC.

Windows w akcji obciazenie zasobow
Windows w akcji obciazenie zasobow

Praca w sieci lokalnej po szybkim WiFi jest wygodna, opóźnienia są minimalne i pracuje się prawie jak na komputerze, ale również zdalne połączenia przez internet pozwalają na pracę w całkiem przyzwoity sposób nawet przy łączach internetowych o przepustowości rzędu 4 Mb/s co przetestowałem na sobie z powodzeniem. Dzięki klientom VNC na iOS możemy używać naszego wirtualnego „pececika” z poziomu iPada, a nawet jak w moim przypadku – z iPhone’a.

Wirtualny switch
Wirtualny switch

Bardzo ważny jest dostęp do sieci, jakie mają nasze maszyny wirtualne. Mogą współdzielić port Ethernet z QNAP. Jeżeli ma on więcej portów, to możemy wskazać dodatkowy port jako „własny” przydzielony tylko dla wirtualnego PC. Można również odizolować całkowicie „maszynę” od sieci lub używać funkcji „wirtualnego switcha”.

Migawki to kolejna ważna funkcja Virtualizaton Station. Migawka jest kopią stanu maszyny i jej dysku, do której można wrócić w dowolnym momencie, przywracając zapis z migawki. Czyli np. przed jakimiś eksperymentami czy zmianami w konfiguracji dobrze jest stworzyć migawkę, aby wrócić do stanu sprzed „eksperymentów”, gdyby poszło coś nie tak. Oczywiście jest też funkcja kopii bezpieczeństwa, która może być wykonywana według harmonogramu na QNAP lub zdalnie na inne urządzenie.

Podsumowując

QNAP jako system maszyn wirtualnych jest bardzo wygodną alternatywą dla wirtualizacji na naszych komputerach, a w przypadku firm może przynieść spore oszczędności i zwiększyć wygodę i bezpieczeństwo pracy, a „administratorom” pozwoli spędzać więcej czasu w mediach społecznościowych lub na graniu w gry.

O Jaromir Kopp

Jaromir Kopp
Nazywam się Jaromir Kopp, jestem użytkownikiem komputerów Apple od 1991 roku (w pracy), a od 1995 również w domu. Zaczynałem komputerową przygodę od Atari 800XL (1984) przez Atari 520ST (1989), a od 1990 Amigi wszelkiej maści. Teraz już tylko nadgryzione jabłuszka. Jak widzicie nie ma na tej liście „komputerów PC”. Dużo jeżdżę rowerem, prawie wcale samochodem (wolę kolej), codziennie spaceruję z psami po lesie.