Zakup nowego laptopa to dla wielu z Was na pewno ekscytujące przeżycie. Co jednak zrobić ze starym sprzętem? W praktyce stary i niepotrzebny komputer wyląduje pewnie gdzieś w szafie lub co gorsza na osiedlowym śmietniku. Bardziej ambitne osoby może pokusza się o jego sprzedaż. Ale dlaczego nie skorzystać samemu i dosłownie odzyskać parę komponentów?

W poniższym artykule przedstawię Wam fajny sposób na drugie życie dla Waszego dysku HDD lub SSD w formacie 2,5” wymontowanego ze starego notebooka. Możliwości będzie kilka zatem spróbujmy wybrać najlepszą opcję!

Na rynku dostępnych jest bardzo wiele obudów do dysków 2,5 cala. Użycie takiej obudowy pozwala na podłączenie dysku  wewnętrznego do komputera bez potrzeby jego rozkręcania. Poniżej przedstawiam Wam zestawienie dwóch modeli marki Unitek oraz jeden tańszy zamiennik. Jak będzie w praktyce? Czy obudowa w ogóle wpływa na prędkość dysku?

Obudowa Unitek Y-3257

Samo opakowanie obudowy zapowiada produkt klasy premium. Dobrej jakości druk, metalizowane litery i błyszczący obrazek produktu na matowym tle.  W środku na plastikowej tacce leży czarna obudowa. Pod tacką znajdują się przewód USB 3.0 typu A do micro USB 3.0 typu B oraz dwie podklejone gąbeczki, aby unieruchomić dysk. Skoro producent pamięta o takich drobiazgach to sama obudowa musi być rzeczywiście rewelacyjna, ale czy na pewno?

Minimalnie zniechęcił mnie plastik. Na szczęście jest to grube tworzywo, z którym nic nie powinno się wydarzyć oczywiście przy normalnym użytkowaniu. Odsuwany top obudowy zdecydowanie ułatwia montaż dysku, który wystarczy wsunąć do obudowanego portu SATA. Na mały minus zasługują ząbki trzymające zamknięcie – przy częstym otwieraniu martwiłbym się o ich żywotność.

Dużym plusem jest umieszczenie specyfikacji  produktu na opakowaniu. Nie są to zwyczajne informacje o systemie operacyjnym i maksymalnej pojemności dysku – producent podaje informacje o kompatybilności z wersjami SATA, informacje na temat transferu USB 3.0 i wstecznej kompatybilności z 2.0 a także, co moim zdaniem jest tutaj największą zaletą, informacje o protokole UASP. A co to takiego? Jest to protokół, który zapewnia większą prędkość transmisji w przypadku długich bloków danych. Ponadto działa tutaj NCQ (native command queuing), pozwalający na kolejkowanie zapytań.

Obudowa Unitek Y-3363

Na temat opakowania nie ma sensu się rozpisywać. Całość opisana jest powyżej, tutaj jedyne różnice to oczywiście inne zdjęcie i treść. Jakość opakowania jest niezmiennie bardzo dobra. W środku pod plastikową tacką, na której leży dysk znajduje się przewód USB 3.1 typu A do USB-C oraz jedna podklejona gąbeczka do zabezpieczenia dysku. Oprócz tego krótka instrukcja z fajnym opisem problemów, które użytkownik może napotkać – na przykład dlaczego nowo zakupiony dysk nie jest odczytywany przez system, itp. Drobiazg ale wielu użytkowników, o niektórych w teorii oczywistych rzeczach może po prostu zapomnieć.

Obudowa zamyka się podobnie jak wcześniejszy model jednak plastikowe ząbki wyglądają dużo solidniej. Gniazdo SATA jest również porządnie obudowane, mam wrażenie, że jeszcze solidniejszym tworzywem.  Obudowa jest zdecydowanie ładniejsza. Pozostałe elementy wykonano z aluminium co dodatkowo wpływa na solidność produktu i czyni go jeszcze bardziej high-endowym modelem.

Na opakowaniu ponownie można odczytać wiele przydatnych informacji. Bardzo ciekawą opcją jest samoczynne „wygaszenie” dysku po 30 minutach bezczynności (producent określa funkcję jako „sleep mode”). W tanich obudowach nigdy nie spotkałem takiej opcji a może być ona bardzo przydatna – pamiętajmy, że HDD może uszkodzić się od wibracji, a gdy przypadkowo przesuniemy gwałtownie obudowę z „wygaszonym” dyskiem teoretycznie powinien to przetrwać

Tania obudowa

Produkt nie prezentuje się najgorzej, jednak przy porównaniu z Unitek różnice są widoczne na pierwszy rzut oka. Zwykłe zadrukowane pudełko, brak estetycznych metalizowanych wstawek. Opakowanie jest też znacznie większe. W środku oprócz samej obudowy dostępne jest wątpliwej jakości etui, wykonane z materiału skóropodobnego jednak zszyte na tyle ciasno, że boję się włożyć do środka obudowę. W zestawie jest też przewód USB 2.0 z podwójną końcówką mającą zapewnić dodatkowe zasilanie co może przydać się w starszych komputerach.

Sam produkt wydaje się być w miarę solidny jednak pierwsze problemy pojawiają się przy próbie włożenia dysku. Nie dość, że obudowę ciężko otworzyć to sam port SATA sprawia wrażenie zamocowanego klejem na gorąco – wygląda to bardzo nieestetycznie, mało profesjonalnie i w ogóle nie trwale. Mocowanie złącza niestety sprawia wrażenie jakby cała obudowa była jednorazowa. Dlaczego? Ano dlatego, że o jego urwanie nie jest trudno. Jakoś udało mi się włożyć dysk ale sam jestem ciekaw czy wyjmę go  bez ofiar.. J

Na opakowaniu również znajduje się kilka informacji, natomiast po dokładniejszej analizie mam wrażenie, że jest to model sprzed 10 lat. Dlaczego? Ano dlatego, że obudowa obsługuje maksymalnie dyski 2 TB. Problemy z dużymi dyskami pojawiały się przy starych systemach w zależności od typu sformatowania dysku do wersji systemu (32 lub 64 bit). Granicą zwykle były 2 TB, ponieważ problemy zdarzały się przy większych dyskach.

Trochę praktyki, czyli jak to wszystko w ogóle działa?

Do testów wykorzystałem leciwy już dysk SATA II, korzystający z BOT (Bulk Only Transport mode), zatem o sprawdzeniu działania UASP niestety nie ma mowy. No cóż, taki akurat miałem pod ręką. Laptop testowy to równie leciwa Toshiba Satellite A500-1EE z procesorem Intel Core i3 pierwszej generacji (tak, jeszcze działa ;)) na pokładzie. Uznałem, że więcej nie będzie tutaj potrzebne, tania obudowa obsługuje jedynie USB 2.0 więc niech to porównanie będzie rzeczywiście uczciwe – jaki sens ma testowanie dwóch modeli w porcie USB 3.0 podczas gdy tylko jeden z niego skorzysta?

Sprawdźmy zatem czy sama jakość produktu jest w stanie wpłynąć na działanie dysku.

Pewnie większość spodziewała się tutaj testów z CrystalDiskMark lub innego benchmarka, ale ich tu nie będzie. Po prostu w przypadku USB 2.0 różnice w zapisie i odczycie sekwencyjnym oraz losowym są po prostu kosmetyczne. Czy w związku z tym nie warto kupować obudowy Unitek? Ależ nie! Weźmy pod uwagę, że przy wykorzystaniu odpowiedniego interfejsu USB zwykłe obudowy z USB 2.0 pozostaną w tyle. Dodatkowo należy ponownie wspomnieć o UASP oraz sleep mode function. Do tego dochodzi nieporównywalnie wyższa jakość. Jeżeli zatem macie kilka złotych więcej, odpowiednio nowy laptop (posiadający od USB 3.0 wzwyż) i cenicie swój czas wybierzcie produkt Unitek a na pewno się nie zawiedziecie. Będą Państwo zadowoleni.

Autorem tego wpisu jest Jędrzej Polakowski z fimry Konsorcjum FEN Sp. z o.o.